28 czerwca 2026 roku w Słubicach termometry pokazały 40,5 stopnia. Rekord wszech czasów w Polsce. Tysiące lat wcześniej ludzie mierzyli się z podobnym gorącem, nie mając żadnej lodówki, klimatyzatora ani prądu. Mieli za to ziemię pod nogami.
Rekordowy upał i pytanie, które nasuwa się samo
28 czerwca 2026 roku w Słubicach termometry IMGW pokazały 40,5 stopnia Celsjusza. To najwyższa temperatura zarejestrowana na polskich stacjach synoptycznych w historii pomiarów, a cały czerwiec zapisał się jako trzeci najcieplejszy miesiąc tego typu od 1951 roku. Lipiec zapowiada się podobnie gorąco, a alerty i rekordy sprzed stu lat nagle przestają być tylko ciekawostką z podręcznika.
W takich dniach człowiek naturalnie sięga po klimatyzację albo szuka najchłodniejszego pomieszczenia w domu, zwykle piwnicy. I to jest trop, który prowadzi prosto do przeszłości. Bo zanim ktokolwiek wpadł na pomysł sprężarki i freonu, ludzie od tysięcy lat radzili sobie z gorącem, wykorzystując jedną prostą prawidłowość: głęboko pod ziemią temperatura prawie się nie zmienia, niezależnie od tego, czy na powierzchni jest -20 czy +40 stopni. Więcej o mechanizmie tego zjawiska można przeczytać w tekście o tym, dlaczego pod ziemią panuje chłód nawet w czasie najgorętszego lata.
To nie jest wiedza nowa. To jedna z najstarszych obserwacji w historii budownictwa, wykorzystywana zanim ktokolwiek zrozumiał, dlaczego właściwie działa.
Yakhchal, czyli perska lodówka sprzed dwóch i pół tysiąca lat
Na pustyniach dzisiejszego Iranu, w miejscach gdzie latem temperatura powietrza potrafi przekraczać 45 stopni, Persowie budowali konstrukcje, które dziś budzą zdziwienie inżynierów. Yakhchal, dosłownie „dół na lód”, to wysoka, kopulasta budowla z grubymi ścianami z gliny, piasku, słomy i sierści zwierzęcej. Yakhchāl to starożytny rodzaj lodowni, który służył także do produkcji lodu, występujący głównie na pustyniach Dasht-e Lut i Dasht-e-Kavir. Najstarsze tego typu budowle datuje się na około 400 rok p.n.e.
Konstrukcja była przemyślana na poziomie, którego nie powstydziłby się dzisiejszy projektant pasywny. Podziemna przestrzeń i grube, izolujące ściany utrzymywały stałą temperaturę w magazynie przez cały rok. Do tego dochodził system wież wiatrowych zwanych badgir, które wciągały chłodne powietrze do wnętrza budowli, jednocześnie wypychając powietrze ciepłe, oraz kanały qanat doprowadzające wodę z głębszych warstw gruntu.
Zimą do płytkich basenów obok yakhchalu wlewano wodę, która zamarzała w chłodne pustynne noce. Lód powstały w ten sposób zbierano i przechowywano w podziemnych komorach, gdzie mógł przetrwać wiele miesięcy, dając źródło chłodu na całe lato. Służył do chłodzenia napojów, konserwowania żywności, a nawet do przygotowania faloodeh, tradycyjnego perskiego mrożonego deseru. Rzecz, która brzmi jak luksus, była w istocie efektem bardzo dobrze zrozumianej fizyki gruntu i powietrza, bez jednego kilowata prądu.
Rzymskie szyby, chińskie doły i średniowieczne piwnice
Persowie nie byli pierwsi i nie byli sami. Z glinianych tabliczek datowanych na 1780 rok p.n.e. wynika, że lodownie budowano już w mezopotamskim mieście Terqa, a chińskie źródła wspominają o głębokich dołach wypełnianych lodem już w VIII wieku p.n.e. Rzymianie posiadanie lodowni traktowali jako sprawę dość powszechną, a nie wyłącznie ekstrawagancję cesarzy, choć to właśnie o Neronie krąży opowieść, że wysyłał niewolników po śnieg w pobliskie Rzymowi Góry Albańskie, by mieć czym schłodzić wino i wodę do kąpieli.
Ciekawy eksperyment przeprowadził badacz z Uniwersytetu w Bazylei, który sprawdzał, czy głęboki na cztery metry szyb w rzymskim mieście Augusta Raurica mógł służyć jako lodownia. Zbudował replikę, wypełnił ją śniegiem i lodem ułożonymi w warstwach, po czym śnieg utrzymał się aż do czerwca, a temperatura na dnie szybu rosła stopniowo do 15 stopni. To wystarczało, by przechować jabłka, gruszki czy warzywa korzeniowe przez większą część roku.
Podobne konstrukcje odnajdywano też w Polsce średniowiecznej. Badacze natrafiają w piwnicach dawnych kamienic na wydzielone pomieszczenia interpretowane jako lodownie, a jeden z szybów odkrytych w centrum Bytomia, datowany na XV wiek, mógł pełnić właśnie taką funkcję, o czym świadczą znalezione na jego dnie dzbany z zawieszkami do sznurków. Tam, gdzie nie było gór ani zamarzniętych jezior w pobliżu, ludzie radzili sobie inaczej: zakopywali żywność w bagnach, zanurzali ją w koszach w zimnych strumieniach albo trzymali w studniach. Zasada zawsze była ta sama, grunt i to, co się w nim znajduje, chłodzi skuteczniej niż powietrze latem.
Polskie dwory i sezon wycinania lodu z jezior
W polskich dworach i majątkach ziemskich lodownie były standardowym elementem gospodarstwa aż do połowy XX wieku. Budowano je na niewielkim, zacienionym pagórku, najczęściej w parku, gdzie kopano głęboki dół. Ściany obmurowywano lub wznoszono z drewna z warstwą izolującą ze słomy pomiędzy nimi, a na dnie umieszczano metalową kratę odprowadzającą wodę ze stopionego lodu. Sklepienie dodatkowo pokrywano ziemią, darnią i mchem, co razem dawało konstrukcję działającą właściwie jak wczesna, pasywna chłodnia.
Sam proces napełniania lodowni odbywał się w środku zimy, gdy mróz był najtęższy. Duże bryły lodu wycinano z zamarzniętych rzek i jezior, transportowano czasem z daleka, a po wniesieniu do lodowni kruszono na kawałki i polewano wrzątkiem, dzięki czemu zlewały się w jedną zwartą bryłę, która topniała znacznie wolniej. Tak przygotowany zapas miał wystarczyć na cały rok, a czasem starczał nawet dłużej.
Dziewiętnastowieczne poradniki dla ziemianek traktowały budowę lodowni bardzo poważnie, opisując ją niemal jako obowiązek dobrej gospodyni. Karolina Nakwaska w swoim poradniku z 1843 roku podkreślała nie tylko praktyczną, ale i zdrowotną rolę lodu, pisząc wprost, że dostęp do niego bywał sprawą życia i śmierci w chorobach, w których jedynie lód mógł uratować życie choremu. W miastach powstał nawet cały przemysł lodowy, w którym można było wykupić abonament na dostawy lodu, podobnie jak dziś zamawia się prąd czy gaz. Praktyka ta przetrwała aż do lat trzydziestych XX wieku, gdy naturalny lód zaczęto zastępować lodem produkowanym sztucznie, a wkrótce potem elektrycznymi lodówkami.
Ta sama fizyka, nowoczesne narzędzia
Wszystkie te rozwiązania, perskie kopuły, rzymskie szyby, polskie lodownie dworskie, opierały się na jednej właściwości gruntu: poniżej pewnej głębokości temperatura przestaje zależeć od pogody na powierzchni. W polskich warunkach już od kilkunastu metrów w dół grunt utrzymuje stałą temperaturę rzędu kilku do kilkunastu stopni przez cały rok, praktycznie niezależnie od tego, czy na zewnątrz jest fala upałów, czy mroźna zima. To właśnie ta stabilność sprawiała, że lodownia latem nie topiła zapasów, a dziś pozwala odwiertom pod pompy ciepła czerpać energię z gruntu zarówno zimą, jak i latem.
Różnica jest taka, że dawniej ludzie wykorzystywali chłód gruntu biernie, budując grubą izolację i licząc na fizykę. Dzisiejsza gruntowa pompa ciepła robi to aktywnie i w obie strony: zimą pobiera z gruntu ciepło do ogrzewania budynku, a latem może oddawać do gruntu nadmiar ciepła z wnętrza domu, chłodząc pomieszczenia bez pracy sprężarki albo ze znacznie mniejszym jej udziałem. Mechanizm tego procesu opisujemy szerzej w tekście o chłodzeniu latem z gruntową pompą ciepła.
To, co kiedyś wymagało armii ludzi wycinających lód piłami na zamarzniętym jeziorze w środku stycznia, dziś sprowadza się do jednego odwiertu i wymiennika. Zasada pozostaje jednak dokładnie ta sama, którą Persowie odkryli dwa i pół tysiąca lat temu: ziemia jest najbardziej stabilnym magazynem temperatury, jaki mamy pod ręką. Kto planuje odwierty pod instalację, robi dziś dokładnie to samo, co budowniczy yakhchalu, tylko z lepszym sprzętem. Więcej o samym procesie i głębokości typowych odwiertów można znaleźć w tekście o projekcie Mohole i wierceniu w głąb Ziemi, a orientacyjne koszty takiej inwestycji sprawdzić w kalkulatorze wyceny gruntowej pompy ciepła. Lato to też ostatni moment, by zaplanować odwierty tak, żeby zdążyć przed sezonem grzewczym, o czym piszemy w tekście o terminach na odwierty przed zimą 2026/2027.
Źródła: Charakterystyka wybranych elementów klimatu w Polsce w czerwcu 2026 roku – Obserwator IMGW, Yakhchāl - Wikipedia, Yakhchal: Ancient Refrigeration That Defied the Heat – Indicold, Zanim wymyślono lodówkę... | Długa historia chłodu - Polityka.pl, W przedwojennej Polsce niemal nikogo nie było stać na lodówkę - TwojaHistoria.pl
Powiązane artykuły
- →Dlaczego w środku najgorętszego lata pod ziemią panuje wieczny chłód?
- →Jak działa chłodzenie latem z gruntową pompą ciepła
- →Projekt Mohole: jak Amerykanie chcieli przewiercić się do wnętrza Ziemi z pokładu statku
- →Ostatni dzwonek na odwierty: czy zdążysz z gruntową pompą ciepła przed sezonem grzewczym 2026/2027
Kalkulator wyceny
Ile kosztuje gruntowa pompa ciepła?
Wynik w 60 sekund — 3 warianty instalacji dopasowane do Twojego budynku.
Sprawdź koszt inwestycji →Sprawdź też
- Polski odwiert miał pobić rekord świata. Nie pobił – i to jest najlepsza część tej historii

- Toskańska dolina, w której ziemia buchała parą, zanim ktokolwiek pomyślał o prądzie

- Co łączy kota z najstarszą studnią świata? Studnia w wapieniu, Cypr, Kissonerga-Mylouthkia

- Rwanda, Jezioro Kivu – jak odwierty uratowały 2 miliony ludzi


