Wiertnica studni głębinowej wydobywa z odwiertu fragment ciemnego, przesiąkniętego wodą pradawnego kłody dębu
Ilustracja wygenerowana cyfrowo

Studnia głębinowa i dąb starszy niż piramidy

29 października 2025Zaktualizowano: 07 sierpnia 2026Redakcja: Tomasz Grądys2 min czytania
Udostępnij

Podczas wiercenia studni głębinowej czasem trafia się na wodę, czasem na kamień, a czasem… na drzewo starsze niż piramidy. W tym przypadku, zamiast ropy, wydobyliśmy dąb z epoki lodowcowej. I wcale nie był to powód do świętowania.

Zaczęło się jak każdy inny odwiert

Wierciliśmy standardową studnię głębinową – głębokość planowana: 30 metrów. Na 15. metrze płuczka zaczęła spadać, w urobku pojawił się czysty piasek. To był znak, że trafiliśmy pierwszą warstwę wodonośną. Wszystko wskazywało, że za chwilę otworzymy szampana. Ale zamiast bąbelków, dostaliśmy… zator.

Pompa płuczkowa zaczęła tracić wydajność, ciśnienie siadało, a z dysz przestała wracać płuczka. Kto kiedykolwiek wiercił, wie, że to zły znak – podobnie jak przy samowypływie, którego nikt się nie spodziewał. Po serwisie okazało się, że wirniki pompy były dosłownie zapchane drobnymi włóknami drewna.

Dąb, który przetrwał tysiące lat

W urobku znaleźliśmy czarne, połyskujące fragmenty – tak ciemne, że wyglądały jak węgiel. Ale po bliższym przyjrzeniu się okazało, że to drewno torfowe. Najprawdopodobniej dąb bagienny sprzed epoki lodowcowej, zakonserwowany przez tysiące lat w beztlenowym środowisku.

Takie znaleziska nie są częste, ale na nizinach zdarzają się całe pnie zachowane w piaskach i żwirach. Czasem trafiają do muzeów, czasem do kolekcjonerów, a czasem – jak w tym przypadku – do skrzynki z napisem „coś ciekawego z odwiertu”. To nie jedyny przypadek, gdy odwiert odsłania coś więcej niż wodę – podobnie jak przy najstarszej studni świata na Cyprze, gdzie warstwy ziemi opowiedziały historię sprzed tysięcy lat.

Dlaczego drewno to wróg płuczki

Dla geologa – skarb. Dla wiertacza – koszmar. Drewno w płuczce to jeden z najgorszych scenariuszy przy wierceniu metodą płuczkową. Lekkie fragmenty pływają w medium, natychmiast trafiając do pompy, co powoduje „drewnianą czkawkę” wirników i przeciążenie separatorów. Każde zatrzymanie pompy oznacza kolejne godziny, a czasem dni opóźnień. Stosujemy zabezpieczenia – siatki na koszach ssawnych czy separatory z filtrami – ale przy drewnie to często za mało, bo potrafi przejść przez nie jak przez sito.

Jeśli chcesz zrozumieć, dlaczego odpowiednio dobrany system filtracji potrafi uratować odwiert przed takimi sytuacjami, zajrzyj do naszego artykułu

opisującego różne typy filtrów do studni i ich znaczenie w pracy ujęcia.

Czego uczy nas taki odwiert

Dla inwestora – ciekawostka. Dla nas – przypomnienie, że ziemia ma pamięć. Wiercąc studnię głębinową, nigdy nie wiadomo, co czeka pod spodem: woda, glina, albo historia sprzed dziesięciu tysięcy lat. Takie sytuacje pokazują, że odwiert to nie tylko technika i sprzęt, ale też kontakt z geologiczną przeszłością miejsca – trochę jak w przypadku odwiertu kolskiego, który dotarł do zupełnie innego rodzaju historii ziemi, tyle że znacznie głębiej.

To samo dotyczy zresztą odwiertów pod gruntowe pompy ciepła – zanim ruszą prace, warto odpowiednio przygotować działkę, bo ziemia potrafi zaskoczyć niezależnie od celu wiercenia.

Kiedy historia wchodzi do gabinetu

Fragmenty czarnego drewna po oczyszczeniu trafiły do inwestora. Dziś leżą na jego biurku – ciemne, twarde, pachnące torfem. Mówi, że przypominają mu, że woda, którą codziennie czerpie ze studni, płynęła nad tym drzewem, kiedy po ziemi chodziły mamuty. Podobne poczucie łączności z historią miejsca towarzyszy też odkryciom opisanym w artykule o Jeziorze Kivu, gdzie odwierty odegrały zupełnie inną, dużo poważniejszą rolę.

FAQ

Najczęstsze pytania

Co to jest dąb czwartorzędowy znaleziony podczas wiercenia studni?

To fragmenty drewna, najprawdopodobniej dębu bagiennego, sprzed epoki lodowcowej, które przetrwały tysiące lat zakonserwowane w beztlenowym środowisku torfowym. W urobku wyglądały jak czarne, połyskujące kawałki przypominające węgiel, choć po bliższym przyjrzeniu okazały się drewnem torfowym.

Dlaczego drewno w odwiercie jest problemem podczas wiercenia?

Lekkie fragmenty drewna unoszą się w płuczce i trafiają do pompy, powodując przeciążenie wirników i separatorów, co wiertacze nazywają „drewnianą czkawką”. Każde zatrzymanie pompy oznacza kolejne godziny, a czasem dni opóźnień w pracach.

Na jakiej głębokości natrafiono na drewno podczas tego odwiertu?

Problemy zaczęły się na 15. metrze, gdzie płuczka zaczęła spadać, a w urobku pojawił się czysty piasek sygnalizujący pierwszą warstwę wodonośną – i to właśnie wtedy pompa zaczęła się zapychać drobnymi włóknami drewna. Studnia była planowana na docelową głębokość 30 metrów.

Jak zabezpieczyć studnię głębinową przed drewnem i innymi zanieczyszczeniami w płuczce?

Stosuje się siatki na koszach ssawnych oraz separatory z filtrami, choć przy drewnie te zabezpieczenia często nie wystarczają, bo fragmenty potrafią przejść przez nie jak przez sito. Więcej o doborze odpowiednich filtrów do studni opisano w osobnym artykule na blogu Profivo.

Co stało się ze znalezionym drewnem po zakończeniu wiercenia?

Oczyszczone fragmenty czarnego drewna trafiły do inwestora i dziś leżą na jego biurku jako pamiątka. Inwestor podkreśla, że przypominają mu, iż woda czerpana ze studni płynęła niegdyś nad tym drzewem w czasach, gdy po ziemi chodziły mamuty.

Redakcja

Tomasz Grądys

Tomasz Grądys

Redaktor prowadzący bloga Profivo.

Wydawca: Profivo, Wrocław · Regulamin serwisu

Udostępnij

Kalkulator wyceny

Ile kosztuje gruntowa pompa ciepła?

Wynik w 60 sekund — 3 warianty instalacji dopasowane do Twojego budynku.

Sprawdź koszt inwestycji →